środa, 5 czerwca 2013

Rozpakowane - New Vistula Legion

Dotarła do mnie niedawno paczka żołnierzy New Vistula Legion (Oddział Ósmy), mająca utworzyć trzon nowej armii sci-fi w skali 15 mm. Figurki dedykowane są teoretycznie do systemu PMC 2640, a zamierzam grać nimi w Tommorow's War. Lub w coś jeszcze innego - figurki w "piętnastce" bardzo rzadko mają coś wspólnego z konkretnym systemem. Chłopaki siedzą już na podstawkach i czekają na malowanie, a ja na razie podzielę się wrażeniami z odpakowywania blisterków.


Piętnastka jest tania jak barszcz. Relatywnie oczywiście.... kupiłem tego barszczu za dwie stówki. Ale mam za to niemal wszystko, czego potrzebuję z piechoty - prawie osiemdziesiąt modeli w cenie jednego większego oddziałku do Wh40k. Wyjątkowo, jak na to hobby, ekonomiczna zabawa. Szkoda tylko, że Assault Publishing dystrybuujący te cacka słono liczy za przesyłkę, przez co raczej nie warto kupować małych ilości.

Ale jest co kupować, to jest to chyba jedna z najbardziej kompletnych serii piechoty sf na rynku. Do wyboru są trzy zestawy wzorów zwykłych szwejów, trzy rodzaje broni ciężkiej (moździerze, CKMy, railguny), po blisterze LKMów, oficerów, snajperów, i dodatkowych specjalistów do oddziałów (medycy, obserwatorzy,  nałogowi gracze w WoWa z laptopami), wyrzutnie rakiet zwykłe i przeciwlotnicze, dwie wersje zwiadowców (obładowane szpejem siły specjalne i zawinięci w kamuflujące farfocle zwiadowcy "leśni"). I na koniec najbardziej zróżnicowany blisterek z "modpojami", zawierający fajny miks dowódców i bohaterów. Gdyby O8 robił jeszcze do nich jakieś pojazdy i może oddział w zbrojach wspomaganych, to już niczego więcej bym nie potrzebował.

Żołnierze utrzymani są w stylu sf, ale nie sprawiają wrażenia bardzo technicznie zaawansowanych. Ok, mają laptopy i jakieś systemy celowania na hełmach, ale oprócz tego tylko dość zwyczajne bronie, pancerze i wojskowe ciuchy, żadnych high-techowych zabawek. Najbardziej kojarzą się z Colonial Marines z serii o Obcych (nie oni jedni, to chyba wyjątkowo popularne źródło inspiracji). Na jedno  bym pomarudził - żołnierze są teoretycznie z jakiejś przyszłościowej polskiej kolonii w kosmosie, ale zupełnie niczym poza nazwą do tego nie nawiązują. A wystarczyłoby zamiast okrągłej czapki dowódcy dać swojską rogatywkę... trzeba będzie pilnikiem popracować.

Figurki są rzeźbione w rzeczywiście utrzymanej skali 15 mm, mogą pewnie odrobinę odstawać od figurek producentów mających tendencję do "wyolbrzymiania". Mają też zwykle niezłe ludzkie proporcje, bez charakterystycznego dla wielu "piętnastek" wodogłowia. Same projekty są przy tym bardzo fajne - modele są w sensownych  pozach, mają sporo smaczków i detali (pluszowy miś przy plecaku jednego z żołnierzy jest rozbrajający). Co ciekawe, istotna część żołnierzy to kobiety, ale trzeba się dobrze przyjrzeć, by to stwierdzić - figurki są w konwencji hard sf, więc rzeźbione cycki na zbrojach nie występują.

Jakość wykonania jest na najwyższym poziomie - praktycznie nie było linii podziału czy defektów odlewu. Trzeba zwrócić tylko uwagę,  że używany metal jest wyjątkowo twardy i kruchy. Dzięki czemu niczego nie trzeba było prostować, a pozostałości po kanałach odpowietrzających formę bardzo łatwo się odłamuje, ale za to jak próbowałem odrobinę dogiąć nogi jednego z żołnierzy, to pękły od razu w kolanach.

Naprawdę fajne modele. Jak się uporam z malowaniem, to zamawiam drugą serię Oddziału Ósmego z rebeliantami, co by mój NVL miał do czego  strzelać.